| Kontact z Administratorem _GGadu |
 |
| Porozmawiaj z DUSZPASTERZEM _Skype |
|
|
| Witamy |
|
Nie jesteś sam !!
Szczególnie na wyspie która tak często wydaje się być (a może i jest) niezamieszkała i obca ,warto mieć przyjaciół!!!
Nie żyjemy po to aby mieć ale żyjemy aby być.Być kimś .Nawet w Uk zasługujesz na godne życie.
Nie będziesz mógł tego doswiadczyć jeżeli nie poznasz Boga który jest zródłem życia.Od tego zależy twoje powodzenie...i przyszłośc
Jeżeli nie poznałeś Boga który jest Przyjacielem,Miłoscią ,Ojcem Zbawicielem,problemy przytlaczają cię i nie widzisz wyjscia-zapraszamy do naszej parafii.
|Jeżeli Bóg jest bliski dla Ciebie także chętnie spotkamy się z Tobą aby dzielić się Nim i razem doświadczać Jego błogosławieństw .Wśród nas nie bedziesz się czuł anonimowym parafianinem, (szarą masą) lecz Kimś ważnym i wyjątkowym.
Duszpasterz parafii P Wilk i Wierni parafii
|
| Osoba do Zespolu Muzycznego |
UWAGA !
POSZUKIWANY Lider zespolu muzycznego (uwielbienia) DO PROWADZENIA I WSPÓŁPROWADZENIA NABOŻEŃSTW W KOŚCIELE
WYMAGANIA
STAŻ WE ,WSPÓLNOCIE ( KOŚCIELE) EWANGELICZNO-CHARYZMATYCZNEJ,(NAJLEPIEJ W CHARAKTERZE CZŁONKA ALBO LIDERA UWIELBIENIA)
ZYCIE WEDŁUG PRAWD EWANGELII
ZROZUMIENIE DOGMATÓW EWANGELICZNYCH I DYSCYPLINY KOŚCIELNEJ
JEDNOŚĆ W WIZJI
POWOŁANIE (DO SŁUŻBY UWIELBIENIA)
PRAKTYKA W ŚPIEWIE I GRANIU NA JAKIMŚ INSTR. (MILE WIDZIANE WYKSZTAŁCENIE)
ZNAJOMOŚĆ REALIÓW ŻYCIA NA EMIGRACJI (MILE WIDZIANE)
JĘZYK ANGIELSKI/ROSYJSKI( MILE WIDZIANY)
POŚWIĘCENIE I ZAANGAŻOWANIE W ŻYCIE KOŚCIOŁA
OFERUJEMY
MOŻLIWOŚĆ ROZWOJU
PRAKTYKA W PROWADZENIU UWIELBIENiA PODCZAS NABOŻĘŃSTW W KOŚCIELE
MOŻLIWOŚĆ DOKSZTAŁCENIA -WARSZTATY-KENFERENCJE -MATERIAŁY TEMATYCZNE
ZACHĘTA I WSPARCIE DUCHOWE ZE STRONY PRZYJACIÓŁ I DUSZPASTERZY
POMOC W ZNALEZIENIU SZKOŁY PROFESJONALNEJ DAJĄCĄ CIĄGŁOŚĆ W WYKSZTAŁCENIU (MILE WIDZIANY KIERUNEK WOKALNY ALBO INSTRUMENTALNY ALE NIE JEST TO KONIECZNE)
MOŻLIWOŚĆ KSZTAŁCENIA SWEGO WARSZTATU- POD OKIEM DOŚWIADCZONYCH NAUCZYCIELI
KONTAKT Z LIDERAMI SLUŻB UWIELBIENIA ( USA ROSJA ANGLIA POLSKA AUSTRALIA)
INSTRUMENT,POMIESZCZENIE dla prób muzycznych o wokalnych
WYNAGRODZENIE:NA POCZĄTKU PRACA NON-PROFIT , PO CZASIE PRÓBNYM PRACA ZA WYNAGRODZENIE i UBESPIECZENIE
DOFINANSOWANIE I FINANSOWANIE WYJAZDÓW,SZKOŁY,WARSZTATÓW
POMOC W ZNALEZIENIU MIESZKANIA I PRACY NA BARDZO KORZYSTNYCH WARUNKACH
O SZCZEGÓŁY PYTAĆ DUSZPASTERZA POLSKIEGO P.WILK
E-MAIL:KEUK@go2.pl/ +44/1619983131/7821708323
W/WYMIENIONA KOLEJNOŚĆ MOŻE BYĆ PRZYPADKOWA |
| Wilki deklarują przyjaźń – naiwne owieczki się cieszą |
ZAGROŻENIA 21wieku
Wilki deklarują przyjaźń – naiwne owieczki się cieszą
Chciałbym się odnieść do deklaracji, którą opublikował miesięcznik Więź, nr 1 (591), styczeń 2008 r., na s. 37-54, deklaracji 138 uczonych i zwierzchników muzułmańskich do przywódców chrześcijaństwa. Nad deklaracją rozpływają się w zachwytach tacy „znawcy” islamu, jak dr Agata Skowron-Nalborczyk, ks. Stanisław Grodź, werbista, oraz jego współbrat, ks. Adam Wąs.
W tym momencie przypomina mi się pewna historia, którą w swojej pracy habilitacyjnej zamieścił dr hab. Michael Abdalla: zebranie kota i myszy w piecu chlebowym. Kot reprezentuje tutaj muzułmanów, a myszy – chrześcijan oraz innych nie-muzułmanów pod panowaniem muzułmańskim. Kot, po licznych cierpieniach, które zadał myszom, zdecydował się z nimi pojednać przed wyjazdem na pielgrzymkę do Mekki. W związku z tym zaprosił wszystkie myszy na spotkanie do pieca chlebowego – miejsca przestronnego, cichego i ciepłego. Zasiadł na przedzie, ubrany w turban, a myszy przed nim. Najmniejsza jednak i najbardziej wystraszona mysz zaczęła się badawczo przyglądać kotu: „w tym turbanie wygląda mniej groźnie, bardziej pobożnie, ale oczy ma te same”, pomyślała. Pozostałe myszy również nie chciały dać wiary kotu, przyglądając mu się bacznie i z niedowierzaniem. Kiedy kot zobaczył, iż myszy tak postępują, nie reagując na jego „przemianę”, ze złości rzucił się do wejścia pieca, zatkał je turbanem, po czym wymordował wszystkie myszy, które się w nim znajdowały.
Po tej historyjce dopiero mogę przejść do omówienia deklaracji ww. „kotów” do „myszy”. Czy przepraszają w niej za wieki mordów, przymusowych konwersji, gwałtów, przymusowych ślubów, morderstw, wycinania w pień chrześcijan i Żydów, którego dokonywali? Nie! Oni mówią, żebyśmy dochodzili do „jednakowego słowa dla nas i dla was (czyli do Koranu)! Oni powołują się bezczelnie na surę 112:1-2, gdzie jest napisane, iż Bóg „nie zrodził i nie został zrodzony”! Czyli zaprzeczenie Wcieleniu Jezusa Chrystusa! Uderzenie w sedno chrześcijaństwa ma być wyciągnięciem do niego ręki przyjaźni i pokoju?!
Znamienną rzeczą jest też przywoływanie Słowa Bożego ze Starego Testamentu w wypowiedziach Jezusa Chrystusa. Może po prostu „panom kotom” powoływanie się na żydowską Biblię nie przeszłoby przez gardło? Wszak, jak mówi jeden z hadisów: „dzień Sądu Ostatecznego nie nadejdzie, dopóki muzułmanie nie staną do walki z Żydami i zabiją ich. Żydzi będą chować się za skały i drzewa, a skały i drzewa będą wykrzykiwać: 'Muzułmaninie, jest tutaj Żyd ukrywający się za mną, chodź i zabij go'”.
Potem deklaracja powołuje się na surę 3:64: „dochodźcie do słowa jednakowego dla was i dla nas: abyśmy nie czcili nikogo innego, jak tylko Boga (czyli Allacha), abyśmy nie dodawali Jemu niczego ze współtowarzyszy i aby jedno z nas nie brali sobie innych jako panów, poza Bogiem”. Chciałbym się najpierw ustosunkować do wytłuszczonego fragmentu, który, jak sura 112:1-2, jest wymierzony przeciwko bóstwo Chrystusa, ale też w ogóle przeciwko Trójcy Świętej! I to ma być gest wyciągniętej ręki muzułmanów w naszą stronę?! Nad tym się zachwyca ksiądz Stanisław Grodź i ksiądz Adam Wąs?!
Co do brania sobie innych jako panów – ostatnio w jednej z chrześcijańskich arabskich stacji telewizyjnych, Al-Hayat, poświęconych polemice z islamem, odbyła się debata na temat Mahometa. Okazuje się, że źródła muzułmańskie mówią, iż Mahomet został stworzony u zarania dziejów! A Adam został stworzony tylko dlatego, że miał w sobie cząstkę Mahometa! Czy to nie jest idolatria, bałwochwalstwo? Czy nie dlatego muzułmanie byli przez wieki nazywani mahometanami, a islam – mahometanizmem? Nie jedyne to miejsce, gdzie Koran przeczy tradycji muzułmańskiej, praktyce, nie mówiąc już o tym, że często przeczy sam sobie wewnętrznie.
Na kolejnych stronach deklaracji muzułmańscy „uczeni” cytują surę 1, Al-Fatihę, która odnosi się, według oficjalnej, w jednym z wersetów do Żydów i chrześcijan: „prowadź nas (czyli muzułmanów) drogą prostą; nie zaś tych, na których jesteś zagniewany (tj. Żydów), i nie tych, którzy błądzą (czyli chrześcijan)”. O tej wykładni owi „uczeni” oczywiście nie wspominają, stosując zasadę kitman – ukrywania swoich prawdziwych poglądów do odpowiedniego momentu, np. momentu, kiedy zyskają przewagę militarną i polityczną nad nie-muzułmanami.
Podrozdział „Miłość Boga jako pierwsze i największe przykazanie w Biblii” nie został na pewno zredagowany pierwotnie przez żadnego z „kotów”. Nie wierzę w to. Wykorzystali jakiś materiał, sporządzony przez chrześcijanina, po czym go przerobili „po mahometańsku”. Jest to typowe dla mahometanizmu, zarówno w dziedzinie pisarstwa, jak i sztuki, architektury, nauki, nowinek technicznych. Muzułmanin zawsze żył kosztem niemuzułmanina. Meczet Omajjadów, jedna z najwspanialszych budowli muzułmańskich, to dawna katedra św. Jana! Nie zapominajmy o tym! Nasi bracia z Bliskiego Wschodu dobrze o tym pamiętają, dlatego nie wdają się w bezpłodny i bezsensowny dialog z ludźmi, którzy poza bezczelnością, arogancją i nienawiścią, skrywaną za parawanem „wersalu”, chcą wykorzystać moment, by zniszczyć zarówno „lud soboty” (czyli Żydów), jak i „lud niedzieli” (czyli chrześcijan).
Zręczne manipulowanie tekstami Biblii ma też miejsce we fragmencie, gdzie „uczeni” przytaczają Łk 9:50 – „kto bowiem nie jest przeciwko wam, jest z wami”. Istnieje cała bogata literatura, a także współczesne nagrania z przeróżnych meczetów, świadczące niezbicie o tym, że duchowni muzułmańscy nie tylko, że nie deklarują przyjaźni wobec chrześcijan, ale wyraźnie głoszą jako nakaz koraniczny do zwalczania ich! Zgodnie z duchem sury 9:29 – „Zwalczajcie tych, którzy nie wierzą w Boga i w Dzień Ostatni, który nie zakazują tego, co zakazał Bóg i Jego Posłaniec, i nie poddają się religii prawdy (czyli islamowi) - spośród tych, którym została dana Księga (przede wszystkim Żydzi i chrześcijanie) - dopóki oni nie zapłacą daniny własną ręką i nie zostaną upokorzeni”.
List kończy się pozdrowieniem, które muzułmanin może wystosować tylko w stosunku do muzułmanina – as-salamu alajkum. Jeśli go stosuje w innym kontekście, ma to tylko znaczenie zręcznego chwytu politycznego.
List co prawda wspomina o miłości do Boga, ale ani słowem nie zająknął się o tym, że Bóg jest miłością, i On nas pierwszy umiłował. Jak zresztą Bóg islamu może być miłością, skoro jest „najlepszym spośród knujących podstępy” (sura 3:54)?! A jego wyznawcy na pewno uczą się od swojego „mistrza”. zrodlo:arabia.alleluja.pl |
| na świecie jest więcej muzułmanów niż katolików |
Newsy To śmiało można nazwać sensacją. Watykan, po raz pierwszy w historii, przyznał, że na świecie jest więcej muzułmanów niż katolików. Dokładnie o 192 miliony. I choć informowano o tym od dawna, dopiero teraz Watykan ogłosił w "Roczniku Papieskim", że to islam jest pierwszą religią świata.
czytaj dalej...REKLAMA
Wyznawców islamu jest 1 miliard 322 miliony, a katolików - 1 miliard 130 milionów. To oznacza, że muzułmanie to już 19,2 proc. ludzkości, a katolicy "tylko" 17,4 proc.
"Jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy jest spadek wskaźnika narodzin wśród katolików i jego wzrost w świecie islamskim" - pisze włoski dziennik "Corriere della Sera".
Dziennik podkreśla, że po raz pierwszy Watykan przyznał oficjalnie, że islam stał się pierwszą religią świata. Największa włoska gazeta przypomina, że pierwszy o liczebnej dominacji muzułmanów nad katolikami poinformował już w zeszłym roku amerykański instytut, zajmujący się religiami - World Christian Database. zrodlo dziennik.pl
|
| Przymusowe małżeństwa w Wielkiej Brytanii |
Przymusowe małżeństwa w Wielkiej Brytanii
W Wielkiej Brytanii każdego roku tysiące dziewczynek jest zmuszanych do małżeństwa. Często są siłą zabierane ze szkoły i wywożone za granicę - wynika z najnowszego rządowego raportu, o którym pisze "Gazeta Wyborcza".
Według raportu opracowanego w ostatnich dniach na zlecenie brytyjskiego MSW co roku w Wielkiej Brytanii do małżeństwa zmuszanych jest co najmniej 4 tys. dziewczynek z rodzin imigranckich. Do tej pory szacowano tę liczbę na maksimum kilkaset.
Jak pisze dziennik, ofiarami takich małżeństw najczęściej padają dzieci z rodzin pochodzących z Bangladeszu i Pakistanu. Często mieszkają w Wielkiej Brytanii od kilku pokoleń.
Raport opracowano na podstawie badania przeprowadzonego w Luton, gdzie mieszka duża mniejszość z południowej Azji. Okazało się, że tylko tam rocznie co najmniej 300 dziewczynek w wieku 14-16 lat jest zmuszanych do małżeństwa. Według rodzin ma to ocalić je przed zachodnim stylem życia. Większość ofiar takich małżeństw to dziewczynki w wieku 16 lat, bo wtedy kończy się obowiązek szkolny i nikt nie protestuje, kiedy przestają chodzić do szkoły - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Jednak kilka tygodni temu MSW dostało informacje z Bradford, gdzie z miejscowych szkół znikła niepokojąco duża liczba młodszych dziewczynek. Okazało się, że instytucji zarządzającej podstawówkami w tym okręgu przez osiem tygodni nie udało się ustalić, co się z dzieje z 33 dzieci, a mimo to nie zawiadomiła policji. Po tym wydarzeniu stworzono specjalną komisję parlamentarną, która zażądała dokładnego policzenia dzieci imigrantów także w szkołach z 14 innych okręgów.
- Mimo że rocznie zgłasza się do nas tylko kilkaset ofiar, od dawna podejrzewaliśmy, że to tylko wierzchołek góry lodowej - mówi dziennikowi Cos Tain ze specjalnej jednostki ministerstwa spraw wewnętrznych ds. małżeństw przymusowych.
Według jednej z autorek raportu dr Nazii Khanum jedynym sposobem na walkę z przymusowymi małżeństwami jest zmiana świadomości społecznej. - Trzeba skończyć ze zmową milczenia wokół tego tematu. Ludzie muszą zrozumieć, że nie chodzi tu o jakiś nieszkodliwy zwyczaj kulturowy, który trzeba uszanować, ale o zwykłe przestępstwo. zrodlo:onet.pl |
| Sąd nie da im dzieci, bo nie lubią gejów |
ZAGROŻENIA 21wieku Zaledwie kilka tygodni po tym, gdy trybunał w Strasburgu uznał, że zakaz adopcji dzieci przez homoseksualistów stanowi naruszenie ich praw, po raz pierwszy mamy przykład dyskryminacji w drugą stronę. Brytyjski urząd adopcyjny odmówił przyznania praw do opieki nad dzieckiem doświadczonemu małżeństwu. Oboje - zdeklarowani chrześcijanie - zostali zdyskwalifikowani za nietolerancyjny stosunek wobec homoseksualizmu - czytamy w DZIENNIKU.
czytaj dalej...
REKLAMA
Eunice i Owena Johnsów zapytano o stosunek wobec mniejszości seksualnych. Odpowiedzieli, że są członkami Kościoła zielonoświątkowego i że homoseksualizm jest nie do pogodzenia z ich wiarą. "Nie jesteśmy homofobami" - przekonywali - ale nie będziemy uczyć dziecka, że to coś dobrego".
Otrzymali odmowę. Dla urzędników nie miało znaczenia, że państwo Johns zajmowali się dotychczas niemal 20 sierotami i wychowali czworo własnych dzieci.
Pracownicy socjalni powołują się na ustawodawstwo antydyskryminacyjne, tzw. Equality Act z kwietnia ub.r., który zakazuje dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej.
Środowiska chrześcijańskie już są oburzone wyrokiem. "Homoseksualizm jest poza wszelką krytyką. Ma być nie tylko akceptowany, ale promowany i afirmowany" - mówi z rozmowie z DZIENNIKIEM redaktor naczelny brytyjskiego pisma "The Christian Voice” Stephen Green.
Adwokat państwa Johns Andrea Williams zapewnia, że jeśli urzędnicy nie zmienią swojej decyzji, to sprawa trafi do sądu.
O bulwersującym przypadku rozmawialiśmy z samymi poszkodowanymi.
ARTUR CIECHANOWICZ: Kiedy zaczęły się państwa problemy z adopcją?
EUNICE JOHNS*: Wtedy gdy powiedziałam, że nie będę uczyła dzieci, że homoseksualizm jest w porządku. Powiedziałam, że jestem chrześcijanką, czytam Biblię i po prostu tak nie uważam, więc nie będę nikogo przekonywać do czegoś, w co sama nie wierzę. Mówiłam im, że nie ma dla mnie znaczenia ani płeć dziecka, ani kolor skóry, ani nic innego – kochałabym je równie silną miłością. Ale nie będę ich uczyć, że homoseksualizm jest czymś dobrym.
Jaka była reakcja urzędników?
Powiedziano mi, że obowiązuje u nas prawo o równym traktowaniu mniejszości seksualnych i że to, co zamierzam robić, to dyskryminacja.
Czy na inne pytania odpowiedzieli państwo zgodnie ze standardami?
Nie, bo o nic innego nas w zasadzie nie zapytano. Ciągle drążyli temat naszego podejścia do homoseksualistów i tego, jak o tym będziemy rozmawiać z dziećmi.
Aplikowali państwo o adopcję nastolatka?
Nie. Tu chodziło o kilkuletnie dziecko. Pomijając nasz stosunek do sprawy, uważam, że z takimi dzieciakami nie powinno sie jeszcze rozmawiać na podobne tematy. Jest mnóstwo innych, ciekawych spraw.
Ale przecież oprócz tego mogły być do państwa jakieś inne zastrzeżenia?
Proszę pana, wychowałam czworo własnych i 18 adoptowanych. To chyba wystarczający dowód, że umiemy się zająć dzieciakami.
Zamierzają państwo nadal walczyć?
Na razie mamy nadzieję, że urzędnicy zmienią swoją decyzję. Ale przede wszystkim to prawo musi zostać zmienione. Anglia jest mimo wszystko chrześcijańskim krajem. Więc dlaczego chrześcijan traktuje się tu jak obywateli drugiej kategorii?
zrodlo:dziennik.pl
|
| Polak zła nacja |
EMIGRACJA Polak zła nacja
Gazety "Daily Mail" i "Daily Express" upodobały sobie Polaków. Lansują one wizję, według której za wszystko co złe w tym kraju odpowiada nasza nacja. Niedawno zostaliśmy uznani za kwiat imigranckiego bandyctwa.
Pierwsza z tym oskarżeniem wystąpiła gazeta "Daily Mail". Niedawno można było w niej przeczytać, że Polacy to grupa imigrancka, która popełnia najwięcej przestępstw. Choć zwykle tego typu "rewelacjami" bulwarówka raczy swoich czytelników na okładce lub na czołówce dalszych stron, tym razem "zaszczytny" tytuł przypisano nam niemalże mimochodem - gdzieś w środku artykułu poświęconego kryzysowemu posiedzeniu komisarzy policji z szefową Home Office.
Najwięksi przestępcy?
Hasło "przestępczość wśród imigrantów" okazało się dla "Daily Mail" świetną okazją, by napomknąć o Polakach. "W rejonie, w którym operuje Metropolitan Police obcokrajowcy są odpowiedzialni za więcej niż jedną piątą wszystkich przestępstw. Około jednej trzeciej przestępstw na tle seksualnym oraz połowa wszystkich oszustw w rejonie Londynu jest dokonywana przez osoby, które nie są obywatelami brytyjskimi.
Największymi przestępcami (sprawcami największej liczby wykroczeń - przyp. red.) są Polacy, którzy przenieśli się do Wielkiej Brytanii w rekordowych ilościach od czasu rozszerzenia Unii Europejskiej. W pierwszych sześciu miesiącach 2007 roku dokonali oni 583. napadów oraz 32. przestępstw na tle seksualnym" - czytamy w bulwarówce. Gazeta nie podaje jednak skąd pochodzą te dane.
Wystarczy wejść na stronę Metropolitan Police i popatrzeć na statystyki dotyczące przestępczości (http://www.met.police.uk/crimefigures/index.php) - zaprezentowane w bardzo przystępnej, interaktywnej formie. Otóż wskazują one, że w 2007 roku (liczonym od grudnia 2006 do listopada 2007) całkowita liczba aktów przemocy wyniosła 174711. Skoro przez pół roku Polacy w Londynie dokonali 615 aktów przemocy, to podobnie musiało być w kolejnym półroczu, a to daje w sumie 1230 czynów przestępczych. Ta liczba nie stanowi nawet jednego procenta wszystkich aktów przemocy dokonywanych w Londynie i okolicach. Wykroczenia Polaków wynoszą zaledwie 0,7 procenta. W tym świetle nazywanie nas "największymi przestępcami" jest mocnym nadużyciem.
Czyżby cenzura?
Swój komentarz pod owym artykułem na stronie internetowej "Daily Mail" próbował umieścić działacz polonijny Andrzej Tutkaj. Powołał się w nim na dane Metropolitan Police, na podstawie których można wyliczyć, że Polacy odpowiadają za 0,7 proc. wszystkich aktów przemocy w Londynie. Zakończył go zdaniem: "Po raz kolejny "Daily Mail" czyni z Polaków i innych osób z Europy Wschodniej kozła ofiarnego zrzucając na nich winę za potworną falę zbrodni w Londynie". Jego komentarz widać nie spodobał się moderatorom portalu "Daily Mail", bo nie został tam umieszczony. Znalazły się na nim za to inne komentarze, na przykład Steve’a z Coleshill, który ogłasza, że postanowił zapisać się do United Kingdom Independence Party. Jest to ugrupowanie, które za główny cel stawia sobie wycofanie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, ostre ściganie przestępczości oraz zaostrzenie regulacji dotyczących imigracji.
Siedem procent?
Z podobnym oskarżeniem wobec Polaków jako pierwszych wśród przestępców wystąpił "Daily Express". Artykuł zatytułowany "Co 4 minuty w Wielkiej Brytanii jest aresztowany imigrant" zaczyna się na pierwszej stronie gazety, jest kontynuowany na 6. i 7. oraz opatrzony komentarzem na 12. Choć dotyczy on przestępczości wśród wszystkich imigrantów, na pierwszej stronie pada nazwa tylko jednej nacji: "W niektórych rejonach aresztowania obcokrajowców stanowią jedną siódmą wszystkich. Najgorszymi przestępcami stali się teraz Polacy, których setki tysięcy stłoczyło się tutaj po tym jak rząd laburzystów postanowił otworzyć na oścież wrota do naszego rynku pracy". Na kolejnych stronach pojawiają się nazwy innych narodów, które burzą niebiański porządek na Wyspach. Gazeta w formie tabel i szczegółowych wyliczeń prezentuje dane, z których wynika, że 7 procent wszystkich aresztowanych to obcokrajowcy - zatem 93 procent stanowią Brytyjczycy. Można więc wysnuć wniosek, że imigranci stanowiący 9 procent mieszkańców UK są grupą mniej zbrodniczą niż rodowici Brytyjczycy. W końcu statystycznie powinni oni stanowić 9 procent wszystkich aresztowanych, a nie tylko 7. Patrząc na owe dane zebrane przez "Daily Express" można mieć jednak duże wątpliwości skąd wzięło się owe 7 procent. Pochodzą one z wydziałów policji w 26 hrabstwach (23 w Anglii i 3 w Walii) - tak więc są to dane reprezentujące 60 procent angielskich i walijskich hrabstw, a zatem niewystarczające, by wyciągać z nich generalne wnioski. Gdyby wziąć pod uwagę jeszcze 8 hrabstw, które ma Szkocja i jedno hrabstwo Irlandii Północnej okaże się, że reprezentują one tylko połowę wszystkich hrabstw w Wielkiej Brytanii.
Na szczycie rankingu?
Gazeta sporządziła także ranking, w którym uszeregowała narodowości obecne w UK od najbardziej zbrodniczych po te najmniej. Po będących na pierwszym miejscu Polakach, znaleźli się Irlandczycy, potem kolejno Pakistańczycy, Litwini, Indusi, Chińczycy, Irakijczycy, Portugalczycy, przyjezdni z Zimbabwe oraz Łotysze. Ranking powstał na podstawie danych z zaledwie jednej trzeciej hrabstw w tym kraju!
W środowym wydaniu "Daily Express" ukazała się odpowiedź Wiktora Moszczyńskiego ze Zjednoczenia Polaków w Wielkiej Brytanii. W swoim liście wykazał on, że niezależnie od tego jak by nie interpretować statystyk przytoczonych przez gazetę, przeciętny Polak jest trzy razy bardziej skłonny do przestrzegania prawa niż przeciętny mieszkaniec Anglii czy Walii. Manipulacja danymi dokonywana przez gazetę jest tu oczywista. Wiktor Moszczyński swój list zakończył słowami: "Crime is an abomination, but please do not single out the Poles". W ich dosłownym tłumaczeniu na język polski trudno byłoby oddać pełne znaczenie. Jest to prośba, by nie wskazywać palcem na Polaków, podczas gdy przestępczość dotyczy wszystkich grup społecznych i w każdym przypadku jest równie odrażająca. Czy powstrzyma to "Daily Express" przed dalszym stygmatyzowaniem Polaków? Zobaczymy...
Nasza wina?
Zdaniem Andrzeja Tutkaja ataki brytyjskich gazet bulwarowych na Polaków są podyktowane zazdrością wobec polskiej przedsiębiorczości i konkurencji, jaką stworzyli oni na tutejszym rynku, jak również obawą przed ich wkładem w rosnącą siłę katolicyzmu wobec protestanckiej większości. Inaczej wyjaśnia to Wiktor Moszczyński: - Obie gazety to prawicowe tabloidy negatywnie nastawione do rządu laburzystów, Unii Europejskiej, a co za tym idzie, do imigrantów. Polacy są grupą najliczniejszą wśród imigrantów poakcesyjnych, więc siłą rzeczy najwięcej się o nas mówi i pisze - uważa.
Obie gazety regularnie oskarżają nas o te same "winy" - często na okładce "Daily Mail" twierdzi się na przykład, że Polacy obciążają brytyjskich podatników pobierając wysokie zasiłki na dzieci i jednocześnie przemilcza fakt, że ci sami Polacy płacą brytyjskie podatki. Gazeta odkryła także, że państwo brytyjskie musi łożyć nie tylko na polskie dzieci w UK, ale i na polskie dzieci pozostawione w Polsce. Nie mówiąc już o komicznych oskarżeniach jak wyjadanie karpi z brytyjskich stawów.
Z kolei "Daily Express" próbowała policzyć ilu Polaków mieszka na Wyspach posługując się danymi dotyczącymi turystyki. W równie rzetelny sposób w minionym tygodniu oba tytuły uznały nas za kwiat imigranckiego bandyctwa. Opinia o Polakach jako przestępcach widać weszła już w tutejszy obieg, bo takie osądy wyrażają nawet nasi rodacy: "Gdyby dziś rozdano medale olimpijskie za przestępczość (wśród - przyp. red.) imigrantów z Europy Wschodniej, to Polacy stanęliby na najwyższym podium zwycięzców" - napisał do nas w liście Czytelnik. Skoro nawet my sami myślimy o sobie tak źle, co dopiero mają myśleć Brytyjczycy podburzani przez artykuły takie jak te w "Daily Mail" i "Daily Express".
zrodlo-onet.pl |
| Polacy doceniani na Wyspach |
EMIGRACJA Polacy doceniani na Wyspach
Brytyjczycy doceniają polską pracowitość i uważają nas za sprawdzonych sojuszników - pisze na stronie internetowej dziennik "Polska".
Polskę Brytyjczycy postrzegają jako kraj biurokratów i religijnych fundamentalistów, z którego młodzi muszą uciekać w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Polacy cieszą się jednak coraz większym poważaniem na Wyspach.
Gruntowną analizę artykułów o Polakach przeprowadziły właśnie Joanna Fomina i Justyna Frelak z warszawskiego Instytutu Spraw Publicznych. - Nie ma zbyt wielu pozytywnych informacji o polskiej emigracji - podkreślają badaczki. - Bo angielscy czytelnicy są z reguły eurosceptykami i prezentują antyimigranckie nastawienie. - tłumaczą.
- Dopóki Anglicy nie zaczną opowiadać dowcipów o Polakach, nie zintegrują się z nami naprawdę - mówi polski antropolog Michał Garapich, który pracuje na brytyjskim Uniwersytecie Roehampton. Garapich wyjaśnia, że jeśli wyspiarze z nas nie żartują, to znaczy, że nas nie znają.
- Faktycznie, nie wiemy za dużo o waszym kraju - pisze felietonistka "The Times" Caitlin Moran. - Ciężko pracujecie, lubicie jeść kiszone ogórki, mieliście kiepską obronę podczas II wojny światowej, polscy emigranci często jeżdżą białymi, używanymi samochodami - wylicza. Moran kojarzy też Lecha Wałęsę i Układ Warszawski, ale na mapie nasz kraj myli jej się z Danią albo ze Szwecją.
Większość mieszkańców Wysp Brytyjskich wie o nas jeszcze mniej, a informacje o przybyszach z Polski czerpie z gazet. A te prezentują wiele sprzecznych obrazów Polski i jej mieszkańców.
Polacy przyjeżdżający pracować do Anglii są przedstawiani pozytywnie. Od początku wielkiego najazdu Polaków na Wyspy w roku 2004 brytyjska prasa poświęciła nam 382 artykułów. Najbardziej interesował się nami "Daily Mail" - jedna z największych bulwarówek, która przedstawia z reguły niestety negatywny obraz naszego kraju.
zrodlo-onet.eu |
| Sympatycy terrorystów działają ... |
ZAGROŻENIA 21wieku
Terroryzm_konflikty
Sympatycy terrorystów działają wewnątrz brytyjskich jednostek państwowych i wspierają stamtąd islamskich ekstremistów w dżihadzie przeciwko Zachodowi, mówi raport brytyjskich służb wywiadowczych.
Przedstawiciele służb zwalczających terroryzm w Wielkiej Brytanii mówią, że ekstremiści prawie na pewno pracują pod przykryciem w newralgicznych punktach, gdzie mają dostęp do informacji, którą można użyć do przygotowania ataku przeciwko cywilom.
Londyńskie metro, British Telecom, lotnisko Gatwick są wymieniane wśród tych organizacji gdzie zakorzenili się przyjaciele terrorystów. Wykorzystują rodzinne powiązania i przyjacielskie relacje, by zdobyć informację z wnętrza rządu.
Informacje pojawiły się kilka miesięcy po tym, kiedy doniesiono, że Scotland Yard był infiltrowany przez grupy ekstremistyczne – włączając Al-Kaidę. Fanatycy pracują w krytycznych jednostkach krajowej infrastruktury, włączając w to infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, elektryczność, transport i komunikację. Nie szukają tam tylko informacji potrzebnych do przeprowadzenia ataku, zdobywają również te, które posłużą do uniknięcia wykrycia spisku. Mogą poinformować potencjalnych terrorystów o wykryciu przygotowań, wtedy kiedy dowie się o tym administracja, co pozwoli im uniknąć aresztu. Mogą również otrzymać informację bankową, która pozwoli przygotować pranie lub defraudację pieniędzy.
Jednym z przykładów takich osób jest Mustafa Boutarfa, lat 32, który bez problemów dostał pracę w jednostkach zależnych od brytyjskiego państwa, pomimo związków z terroryzmem. Pełnił on posiłkową rolę w przygotowywaniu zamachów na paryską stację metra St. Michel, gdzie zginęło 8 osób, a 80 było rannych. Po zwolnieniu, człowiek ten o podwójny obywatelstwie francuskim i algierskim, przybył do Anglii i dostał pracę inspektora parkingowego. Jego przeszłość nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie oskarżenie o napaść przez kierowcę busa, z którym walczył o bilet parkingowy. Opuścił tą pracę oskarżony o fraud i zniknął z 12-miesięcznym wyrokiem zawieszenia. Nikt nie wie jak został wpuszczony do Wielkiej Brytanii.
zrodlo:europa21.pl
|
| Prawo Szariatu na Wyspach |
ZAGROŻENIA 21wieku Arcybiskup Rowan Williams nie zamierza wycofac się z pomysłu wprowadzenia szariatu* do
prawa brytyjskiego.W zeszlym tygodniu ten pomysl biskup przedstawil opinii publicznej.
Swoje poparcie Arcybiskupowi wyraził premier –minister Gordon Brown
(*prawo koraniczne według ktorego na przyklad kobieta nie może prowadzić samochodu, a gdy zostanie przełapana na cudzołóstwie może być ukamienowana)
całość -invictory.com
|
| Sprzeciwiasz śię deprawacji...?-będziesz ukarany! |
| ZAGROŻENIA 21wieku Biskup Kościola Anglikańskiego zapłaci karę w wysokości 92 106$ za odmowę przyjęcia do pracy księdza, otwarcie propagującego homoseksualizm. Ksiądz miał by sprawować funkcje duszpasterza młodzieży ...zrodlo http://chistiantelegraph.com |
| Wielki Post... |
KOSCIOL Brytyjscy biskupi zalecają wykręcanie żarówek
W przeddzień Wielkiego Postu Kościół anglikański zachęca Brytyjczyków do nowoczesnych wyrzeczeń - aby w dobie globalnego ocieplenia postarali się zmniejszyćswój udział w przegrzewaniu atmosfery - informuje "Gazeta Wyborcza".
James Jones - biskup Liverpoolu i Richard Chartres - biskup Londynu, przekonywali do tego na Trafalgar Square, w samym centrum brytyjskiej stolicy.
- Zachęcamy wiernych do postu energetycznego, bo globalne ocieplenie to dziś jeden z największych problemów - przekonywał bp Jones.
- To mieszkańcy państw zamożnych wytwarzają najwięcej dwutlenku węgla, który przyczynia się do ocieplenia, powodzi, huraganów. Najbardziej dotknięci tymi nieszczęściami są biedni tego świata, którzy wytwarzają go najmniej. Mamy moralny obowiązek przed tymi ludźmi, przyszłymi pokoleniami i Bogiem, by zużywać mniej energii - mówił bp Jones.
Jak pisze "Gazeta Wyborcza", brytyjscy wierni na 40 dni postu dostali specjalny kalendarz, w którym dzień po dniu są rozpisane propozycje, jak ograniczyć zużycie energii.
Na Środę Popielcową biskupi radzą: "Wykręć jedną żarówkę i nie używaj jej przez cały post". Dzień szósty: "Zmniejsz ogrzewanie o jeden stopień". Dzień siódmy: "Nie zostawiaj sprzętu elektronicznego w trybie czuwania. Jeśli będziesz wyłączał telewizor, wyemitujesz rocznie o 20 kg dwutlenku węgla mniej". Ostatniego dnia postu wierni mają na miejsce wykręconej żarówki z dnia pierwszego wkręcić żarówkę energooszczędną.
Zielony post wspierają też autorytety naukowe, politycy, gwiazdy sportu. Z badań wynika, że Brytyjczycy sądzą, iż pomysł jest niezły. W ankiecie, którą wśród 7 tys. osób przeprowadził Tearfund, trzech na pięciu pytanych przyznało, że chętnie powzięliby ekologiczne postanowienia wielkopostne - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Według badań zużycie energii przez przeciętnego Brytyjczyka powoduje emisję ponad 11 ton dwutlenku węgla rocznie. Mieszkaniec biednego Bangladeszu wysyła do atmosfery 0,067 tony - porównuje dziennik.
|
|
| Logowanie |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
| Shoutbox |
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.
|
|